Recenzja
Kamila Shamsie - Kartografia
.
Raheen, Karim, Sonia i Zia, to czwórka przyjaciół, dorastających w bogatszej dzielnicy miasta. Nie są jednak nieczuli na otaczającą ich niełatwą rzeczywistość. Historia i polityka kraju odgrywają tutaj ogromną rolę, nie wysuwają się na plan pierwszy, ale nieprzerwanie stanowiąc tło powieści. Zamieszki etniczne i ekonomiczne, wojna domowa w latach 70-tych, zamachy, zabójstwa, niepokój i w konsekwencji emigracje. Wszystkie te wydarzenia, oraz skomplikowane relacje miłosno-przyjacielskie, niewątpliwie kształtują ich osobowość.
Najbardziej zaskoczyło mnie postrzeganie przeze mnie Pakistanu, dotychczas jako kraju egzotycznego, diametralnie innego, tymczasem tutaj ukazane lata 80-te wcale aż tak radykalnie nie odbiegały od tego co działo się w Europie, wręcz na pierwszy rzut oka można dojrzeć rozprzestrzeniające się jarzmo Zachodu. Kraj ten ukazany jest w sposób o wiele bardziej cywilizowany niż moje wyobrażenia o nim. Naturalnie różnice kulturowe i obyczajowe mają pewien specyficzny smaczek, wyostrzony w tej powieści, ale poza tym ludzie żyli bardzo podobnie.
Powieść nieśpiesznie prowadzi nas poprzez zawiłości życia, widziane z różnej perspektywy, różnego wieku bohaterów i rozmaitych wydarzeń. Ukazuje jak ważna jest komunikacja międzyludzka, bez względu na czas i miejsce, oraz jak ważna jest umiejętność wyrażania uczuć, jako pierwiastek przetrwania w dzisiejszym świecie.


















