Recenzja
Kamila Shamsie - Kartografia
Shamsie snuje w swojej książce opowieść o wieloletniej przyjaźni bratnich dusz – Karima i Raheen, których, jak ich rodziców, łączy wyjątkowa więź. Bohaterowie razem dorastają, rozmawiają ze sobą anagramami, snują wspólne plany, ale ich przyjaźń zostaje poddana próbie rozłąki z powodu wyjazdu Karima do Londynu. Jednak czytelnik długo nie musi ubolewać nad ich przykrym losem, gdyż po kilku latach utrzymywania jedynie korespondencyjnego kontaktu, bohaterowie znów spotykają się w rodzinnym Karaczi. Jak na prawdziwą historię miłosną przystało oczywiście wszystko kończy się wielkim happy endem i żarliwymi wyznaniami miłosnymi, ale w międzyczasie musi jeszcze dojść do kilku kłótni i nieporozumień, które skomplikują całą historię i podsycą w czytelniku oczekiwanie na szczęśliwe zakończenie. Nie wypada mi zdradzić całej fabuły, gdyż lektura straciłaby swój urok, ale zapewniam, że to przyjemna, lekka i nieskomplikowania powieść miłosna, doskonała do poduszki czy w zamian popularnych dziś telenoweli.
To, co w książce Kamili Shamsie może okazać się naprawdę interesujące, znajduje się gdzieś na peryferiach miłosnych perypetii Karima i Raheen, a także ich przyjaciół – Sonii i Zii oraz rodziców głównych bohaterów, którzy tak jak ta czwórka tworzyli przed laty równie zgrany kwartet i również przeżywali swoje miłosne wzloty i upadki, które nie bez echa odbiły się w życiu ich dzieci. „Kartografia” może urzec polskiego czytelnika egzotyką i magią miejsca, które opisuje pakistańska pisarka. Odnoszę wrażenie, że Karaczi – miasto, z którego pochodzi Kamila Shamsie i równocześnie miejsce akcji powieści – to jeden z najważniejszych bohaterów tej książki. Pragnienie sporządzenia mapy tego miejsca, jakie towarzyszy Karimowi, wydaje się też być pragnieniem samej pisarki. Jednak Shamsie, dysponując innymi narzędziami niż kartograf, „pisze mapę” Karaczi składającą się ze wspomnień, fragmentów historii, rytów kulturowych, tradycji, potraw, opisów ulic, domów i strojów. Mapa Shamsie jest bardzo osobista, intymna i pokazuje drogę do ścisłego zespolenia ludzkiego życia z konkretnym miejscem. To Karaczi określa tożsamość wszystkich bohaterów, wpływa na ich życiowe wybory – decyzje o wyjeździe czy powrocie, a nawet małżeństwie. Mimo swojej grozy i niebezpieczeństwa czyhającego na każdej ulicy, Karaczi przyciąga do siebie, fascynuje i sprawia, że tylko tutaj bohaterowie mogą być szczęśliwi. Shamsie w „Kartografii” uchwyciła ten fenomen więzi człowieka z rodzinnym miastem, z miejscem, które go ukształtowało.
Ta egzotyczna typowość pakistańskiego Karaczi oddana jest też w języku powieści. Ukłony należą się tutaj tłumaczce powieści – Katarzynie Maciejczyk, która w polski tekst wplotła wiele pakistańskich sformułowań, zwrotów i nazw, przez co nawet w tłumaczeniu można odnaleźć źródła tamtejszej kultury i języka, poznać autentyczną pakistańską duszę żyjącą w tym tekście między wierszami. Tą pakistańską duszą obdarzeni są również bohaterowie „Kartografii”, co ratuje ich trochę przed całkowitym zamknięciu w schematach kreacji bohaterów typowych historii miłosnych, do których upodabnia się po części także ta powieść.
Lektura „Kartografii” Kamili Shamsie, może według mnie pobiec tymi dwoma torami – w pogoni za miłosną fabułą lub śladem karaczyjskich zaułków, pakistańskiej historii, kultury i języka. Osobiście polecam czytelnikom tę drugą z możliwych lektur „Kartografii” – odkrywczą i nastawioną na to, co nietypowe, egzotyczne i odmienne, a nie tylko biernie podążającą śladem sztampowej miłosnej narracji.


















