Recenzja
Marcin Wroński - Komisarz Maciejewski. Kino Venus
Tym razem pisarz wziął na warsztat temat ówcześnie równie gorący jak autorytarne rządy Marszałka w zeszłorocznym „Morderstwie pod cenzurą”.
Punktem wyjścia „Kina Venus” są słynne porwania kobiet do domów publicznych w Argentynie.
W pół roku po zakończeniu śledztwa z pierwszej książki Maciejewski nie pracuje już jako tajniak. Nowy komendant odesłał go do papierkowej roboty w komisariacie w dzielnicy żydowskiej. Szansa na powrót do śledztw z prawdziwego zdarzenia jest zlecenie od prywatnego detektywa
z Warszawy, który w Lublinie poszukuje porwanej córki handlowca z Węgier.
Śledztwo poprowadzi bohatera przez dzielnice żydowskiej biedoty do podziemia pornobiznesu.
Już w poprzedniej części Wroński udowodnił, że ma poczucie humoru. Tu źródłem
komizmu są relacje Maciejewskiego z podwładnymi – kapusiem i kretynem.
Trafnie i błyskotliwie narysowane są detale – mimochodem dowiadujemy się, że komisarz
na kaca czytuje „Proces” Kafki, dziewczęta marzące o lepszym życiu karmią się „Trędowata”, zaś tytułowe kino w repertuarze ma Buñuela, Griffitha, Eisensteina i… domowe pornosy.
(...)„Komisarz Maciejewski” to wciągająca lektura, znakomity przewodnik po nieistniejącym żydowskim Lublinie i mocna konkurencja dla kolegów po piórze.
Recenzja: Magdalena Michalska, Dziennik (dodatek "Kultura") z dn. 17.11.2008 r.


















